piątek, 12 lutego 2016

Ile moje włosy urosły w rok przy zaburzeniach hormonalnych?

Witajcie!

Jak wiecie zapuszczam włosy po oddaniu ich fundacji Rak'n'roll. Pisałam o tym TU. Od obcięcia 57cm włosów i oddaniu 55cm (2cm potrzebne były na wyrównanie) minął już dokładnie rok! Moje włosy po ścięciu liczyły 21cm. Od dnia skrócenia czupryny starałam się aby włosy odrosły jak najszybciej. Niestety nie był to łatwy proces- jako osoba zmagająca się z nieprawidłowym poziomem kilku hormonów, borykałam się z nadmiernym wypadaniem, przetłuszczaniem się skóry głowy i wstrzymaniem wzrostu włosów. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że została mi połowa włosów, które rosły naprawdę powoli, pomimo wspomagania się suplementami i wcierkami. 

Dla przypomnienia moje włosy w dniu ścięcia wyglądały tak:
   

   
Ciężko było mi psychicznie, gdy włosy zaczęły wypadać garściami... Początkowo wiązałam to z odstawieniem tabletek hormonalnych (odstawionych równolegle z obcięciem włosów). Jednak wypadanie trwało 8 miesięcy i w końcu wybrałam się do lekarza. Po szczegółowych badaniach okazało się, że kilka hormonów ma nieprawidłowy poziom, co przekłada się na intensywne łysienie. Tak, hormony- takie niepozorne, a tak ważne. Regulują wiele procesów w organizmie człowieka i m.in. mogą spowodować nasilone wypadanie włosów. Przepisane hormony zażywam od trzech miesięcy i niestety muszę  przyznać, że nadal nie widzę poprawy (no, może minimalną). Kucyk jest już mizernie chudy, zakola znów się powiększyły, a skóra głowy nadal przetłuszcza się.

Przez pierwsze miesiące po ścięciu włosów stosowałam Biotynę 7,5 mg (witamina B7, zwana też witaminą H). Pisałam o niej TUTAJ. Wcierałam także różne wcierki np. Jantar, wodę brzozową, mgiełkę Radical. Praktykowałam masaż skóry głowy. Piłam także regularnie pokrzywę i okazjonalnie skrzyp polny.  (o innych sposobach na przyspieszenie porostu włosów pisałam w TYM poście). Włosy rosły bardzo szybko, bo ok. 2,3 cm na miesiąc. Niestety mój zachwyt nie trwał długo... Dwa miesiące po odstawieniu tabletek hormonalnych zaczął się koszmar... Włosy  leciały garściami :( Były wszędzie- na szczotce, na ubraniach, na pościeli, w wannie, nawet niejednokrotnie  w jedzeniu.... Sypały się zarówno te dłuższe jak i te całkiem krótkie (na karku włosy miałam podgolone maszynką przy ścinaniu na boba). Czupryna stawała się coraz bardziej rzadka. Co gorsze, zauważyłam, że  wzrost włosów jest też wolniejszy. Pomimo codziennego picia naparu z pokrzywy i innych ziół wpływających na hormony, zażywania biotyny w dawce 5,0 mg i cynku 30 mg- włosy rosły średnio 1,5 cm na miesiąc. Jest to niewielki przyrost, można rzec, że taki standardowy bez żadnych "wspomagaczy". Aż nie chcę wiedzieć jak wolno rosłyby mi włosy bez suplementów... Ogólnie zakładałam w lutym poprzedniego roku, że włosy urosną mi więcej. Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem. Jestem pełna nadziei, że zażywane przeze mnie tabletki unormują hormony i wkrótce włosy przestaną wypadać.

Z ciekawostek mogę dodać, iż moje włosy przez ten rok naturalnie zjaśniały. Nie mam zamiaru na razie ich farbować, bo są w naprawdę dobrej kondycji. Po wysuszeniu (i naturalnym i wspomaganym suszarką) są proste i gładkie. Myślę, że mogę zaryzykować stwierdzenie, że zmieniły porowatość w kierunku niskiej. Od roku nie obcinałam również końcówek (ze względu na wolny przyrost) i końce włosów są w doskonałej kondycji! Nie widziałam ani jednego rozdwojonego włosa, a rok czasu to przecież sporo! 

Tutaj zdjęcie końcówek nie obcinanych od roku:



Ponieważ nadal borykam się z przetłuszczaniem się skóry głowy, o którym pisałam w TYM poście zamierzam zgłębić tematykę hormonów i niedługo na moim blogu pojawi się seria postów dotyczących zaburzenia hormonalnego i sposobów walki z tym schorzeniem. O łysieniu androgennym pisałam już w TYM oraz TYM poście, więc zapraszam serdecznie wszystkich zainteresowanych tą trudną i wpływającą na komfort życia tematyką.

Ok, czas na podsumowanie tego roku! Włosy oczywiście urosły, ale jestem trochę zawiedziona ich aktualną długością. Dodatkowym minusem jest znaczne przerzedzenie włosów, charakterystyczne dla łysienia androgennego. Po ścięciu włosów w lutym ubiegłego roku, nie dałam rady związać ich w kucyk, bo były zbyt krótkie. Aktualnie koński ogon jest moją codzienną fryzurą i już od długiego czasu nie wypadają z niego kosmki. Włosy są zdrowe i lśniące. Myję je co 1- max.2 dni. Czasami prostuję końcówki, by nie były podkręcone na zewnątrz. Regularnie suszę je suszarką z ciepłym nawiewem, co jest olbrzymim minusem, ale wciąż nie mogę się  od tego odzwyczaić... Na szczęście końcówki włosów na tym nie ucierpiały. Obecnie nie wcieram w nie zupełnie nic. Ograniczyłam pielęgnację do totalnego minimum. Czas szafy pełnej kosmetyków już dawno u mnie przeminął.

Włosy urosły 20 cm, co daje 1,67 cm/ miesiąc [liczą teraz 42cm]. Marnie, ale  z moimi dolegliwościami mogło być gorzej...

Aktualne zdjęcie włosów (12.02.2016r.)


i porównanie po upływie roku:


I co myślicie o tym rocznym przyroście moich włosów?

Dziękuję wytrwałym osobom za to, że na mnie czekały pomimo długiej przerwy w blogowaniu! Dużo osób usunęło mnie z obserwowanych blogów, ale wiele z Was pozostało! Dziękuję Wam :) 

Pozdrawiam Was serdecznie,




36 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No mógłby być większy.... ale już nie narzekam! :) pozdrawiam!

      Usuń
  2. Masz przepiekne wlosy i piekny gest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) pozdrawiam!

      Usuń
  3. wow! bardzo spory przyrost i piękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, ale niesamowite włosy <3
    Najbardziej podoba mi się obecna długość, super.Wyglądają na bardzo zdrowe i zadbane:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są zdrowe, to muszę przyznać (a pielęgnację ograniczyłam do minimum- może w tym jest klucz?) Ja jednak wolę dłuższe, troszkę męczyła mnie ta krótka długość, więc najprawdopodobniej już więcej się na nią nie zdecyduję :D

      Usuń
  5. A moim zdaniem wyglądają rewelacyjnie, a przyrost jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i pozdrawiam! Trochę mnie Wszystkie podniosłyście na duchu! :)

      Usuń
  6. Wróciłaś <3! Zastanawiałam się czy porzuciłaś bloga na dobre. Przez rok namiętnie korzystałam z Twojej obszernej listy przyśpieszaczy porostu :) Różnica po roku jest na prawdę ogromna, nie każdemu udaje się uzyskać 20cm rocznie :) Nie widać by końcówki były mocno przerzadzone, a włosy prezentują się świetnie. Pewnie są moncne, bo obcięłaś je aż do najzdrowszych partii. Pozdrawiam i wielkiego przyrostu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że czekałaś <3 Nie, nie mam zamiaru porzucać bloga! Po prostu w moim życiu pojawiło się tak wiele zmian, że miałam mniej czasu, a dodatkowo potrzebowałam przerwy. Teraz wracam ze zdwojoną siłą! Już w przygotowaniu jest kolejny post :) Włosy są teraz zdrowe, ale uwierz- są rzadkie. Może na zdjęciu tego nie widać, ale porównując to co było i to co jest, różnica jest ogromna... oczywiście niekorzystna :( Ale mam cel na następne miesiące- zagęszczenie :) Również pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Wcierki na pewno przyczynią się do zagęszczenia :) od siebie polecę picie siemienia, które wręcz genialnie wpływa na zagęszczenie! Warto też pić zieloną herbatę, krzemionkową lub czystek :) wychodzę z założenia że wszystkie suplementy witaminy i inne działają lepiej gdy organizm jest oczyszczony z toksyn :)

      Usuń
    3. Dziękuję za rady! Wciąż zapominam o siemieniu... :) też uważam, że oczyszczanie z toksyn jest niezwykle ważne. Pozdrawiam!

      Usuń
  7. są super nie widać po nich by coś tam Ci dolegało by były "biedne" chore czy coś takiego , są błyszczące , wyglądają zdrowo , i urosły mega dużo jakbym tak miała porównać do siebie chociażby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) zdrowe są, ale zrobiły mi się zakola, włosy wypadają w nadmiarze na czubku głowy- co jest charakterystyczne dla nadmiaru testosteronu. Wypadło ich naprawdę sporo, na zdjęciu tego nie widać, ale naprawdę są dużo rzadsze ;/ Na szczęście myślę, że to odwracalne!

      Usuń
  8. Świetny wynik, rok bez nożyczek i takie idealne końcówki gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też odstawiłam tabletki i poleciało mi bardzo dużo włosów, na szczęście obyło się bez zaburzeń innych hormonów i teraz wszystko jest w najlepszym porządku :) masz piękne włosy, a przyrost wygląda naprawdę obiecująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety po odstawieniu tabletek wypadanie się nie zatrzymało, a pogłębiło :( Hormony oszalały jak zawsze, gdy nie biorę tabletek hormonalnych ;/

      Usuń
  10. Ja myślę, że jak na problemy hormonalne to jest naprawdę pięknie! Sama miałam ogromne wypadanie po lekach sterydowych i tego niestety nie da się zatrzymać "ot tak". Ściskam kciuki by było już tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kciuki! Ja niestety czasami muszę używać maści sterydowych, ale liczę na to, że to nie wpływa na włosy... przynajmniej w ulotce nic nie ma na ten temat :) Sterydy to niestety świństwo :( tylko czasami to jedyny "ratunek"...

      Usuń
  11. Super. Widać dużą różnicę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam kobiety, które oddają swoje włosy! Ja bym się nie odważyła tak ściąć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja doszłam do wniosku, że włosy nie ręka- odrosną :D Ale oczywiście nie należy się do tego zmuszać itp. Ja chciałam również zmienić fryzurę więc był to dobry pretekst do oddania włosów. Nie każdy przecież musi to robić :) Warto jednak, gdy ma się ściąć min. 25cm i miałyby pójść "na śmietnik".

      Usuń
  13. Paula polecam Ci sprawdzoną kurację picia drozdży i oleju lnianego. Wysyp "baby hair" i szybszy wzrost włosa, a do tego piękna cera i unormowanie się cyklu. U mnie dało efekty więc wracam po tygodniu przerwy do tej metody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej lniany mam właśnie zamiar kupić, bo ogólnie jest meeega zdrowy. Zamiast tego już od dłuższego czasu dodaję do wszystkiego co popadnie siemienia lnianego, które ma podobne działanie. Moich cykli niestety nie da się tak łatwo unormować ;/ Niestety leki są niezbędne. Dzięki za rady! Pozdrawiam :*

      Usuń
  14. Jeśli mam być szczera to powiem Ci że Twoje włosy teraz są ślicznejsze niż jako długie przed obcięciem ! Pozdrawiam i życzę szybkiego zapuszczania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna zmiana, podoba mi się. :) też się muszę kiedyś odważyć coś ze swoimi zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurczę! Zaczęłam mierzyć długość włosów od stycznia br. Nie stosuje nic co przyspiesza porost włosów, ale miałam taki zamiar i dlatego zaczęłam śledzić wzrost i co miesiąc każdego 4 dnia mierze je. Dokładnie to samo pasmo i wychodzi mi 3cm na miesiąc, a ten post jasno mówi, że to niemożliwe.. chyba coś ze mną nie tak..

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe jakiej długości są teraz ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo pokażę ;) w końcu zaczęły rosnąć! Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Czekam az pokazesz wlosy!

    OdpowiedzUsuń
  19. ŁAdnie ułożone wyglądają bardzo efektownie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sporo sporo, też bym tak chciała.

    OdpowiedzUsuń
  21. Podziwiam osoby, które postanowiły oddać swoje włosy w tak szczytnym celu. Teraz Twoje włosy wyglądają na bardzo zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłeś/aś mojego bloga! Jeszcze milej będzie mi jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.Dziękuję serdecznie za każdy komentarz nie będący spamem. :) Zapraszam ponownie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Translate

Szukaj na tym blogu